DaKooka
to młoda piosenkarka z Ukrainy, która fascynuje publiczność własnymi utworami w
stylu indie pop i drum'n'bass. Miała okazję występować także 30 kwietnia w
Rzeszowie w Undegraund Pubie. Z artystką rozmawiają Olha Kotsaba oraz Nelia
Yakivchuk.
Prasa: Gratulacje z okazji wydania nowej płyty.
Dlaczego właśnie ma tytuł „Radha”?DaKooka: Tak jak Afrodyta w mitologii greckiej, Radha jest boginią
miłości w hinduizmie. Uważana jest za kochankę boga, może rozkochać w sobie
nawet samego Kupidyna. Tak jak kultura indyjska bardzo mnie przyciąga, szukałam
czegoś, co symbolizuje w niej miłość. Kierowałam się tym, że w moim albumie
zdecydowana większość utworów to piosenki o miłości, więc tytuł też powinien
być powiązany z tym tematem.
P: W
hinduizmie istnieje pojęcie reinkarnacji. Według niego po śmierci dusza
otrzymuje nowe ciało. Jak myślisz, kim byłaś w poprzednim życiu?
D: Chyba
byłam pająkiem, który bał się ludzi, a teraz jestem człowiekiem, który
strasznie boi się pająków (śmieje się). Bardzo się boję, ale nigdy ich nie
zabijam. Gdy widzę pająka w mieszkaniu, to od razu biegnę do innego pokoju i
czekam, aż mój chłopak przyjdzie. Cały czas przekonuję siebie, że w poprzednim
życiu teoretycznie też mogłabym być tym pająkiem, który przecież nie zrobił nic
złego ludziom. Niestety nie mogę poradzić sobie z lękiem.
P: Możesz opowiedzieć nam o swoim debiucie oraz zdradzić
tajemnicę pseudonimu DaKooka?D: Swego
debiutu nie pamiętam, ponieważ na początku bardzo często występowałam w różnych
pubach i kawiarniach rodzinnego miasta Czerniowce. Najpierw grałam w grupie
razem z przyjaciółmi, pisałam piosenki, oni natomiast robili aranżacje. Potem
jednak zdałam sobie sprawę, że ta muzyka jest potrzebna tylko mnie, bo u
pozostałych uczestników zapał gdzieś zniknął. Dla mnie bardzo ważnym jest
wiedzieć, że nie tylko ja, ale wszyscy z naszego zespołu,chcą zrobić coś
fajnego, lecz wtedy tego brakowało. Dlatego zdecydowałam się odejść z grupy i
pracować sama. Co do mojego pseudonimu, najpierw byłam Kooką, bo tak mnie
nazywali moi przyjaciele. „Da” pojawiło się z przodu, gdy zakładałam konto na
Gmailu, powinnam była wprowadzić więcej niż pięć znaków, a zatem przyszło mi do
głowy DaKooka.
P: W twoim repertuarze dominują utwory liryczne, jednak
ty także próbowałaś swoich sił w stylu drum'n'bass. Planujesz rozwijać się
jeszcze w innych gatunkach muzycznych?
D: Jestem
melomanką, uwielbiam różne style muzyczne, m.in. reggae, indie pop, hip-hop,
rap, techno, drum'n'bass i wiele innych, oczywiście oprócz rosyjskiego
szansonu. Teraz już znalazłam bardzo dobrych muzyków, z którymi marzę stworzyć
kolejną płytę. Na niej ukażą się piosenki różnych gatunków.
P: Czy jest ktoś, kto cię inspiruje?
D: Tak, w
moim przypadku to The Maneken (Yevhen Filatov), człowiek, który w końcu zaczął
popularyzować ukraińską muzykę. Paradoks polega na tym, że stał się znany
przede wszystkim za granicą, jednak na Ukrainie jego utworów prawie nie
słuchają.
P: Ukraiński pisarz Andrij Lubka powiedział, że
szczęśliwy człowiek wierszy nie napisze, czy tak samo jest z piosenką?
D: Czasami
wydaje mi się, że piosenki piszą się niezależnie ode mnie. Dobrze mi czy źle,
zawsze mogę coś napisać. Na przykład jestem w stanie wymyślić piosenkę w
trakcie gotowania obiadu. Nigdy nie zapisuję tekstów na kartce lub komputerze,
ponieważ wszystkie słowa znajdują się w mojej głowie, nie wiem dlaczego, ale
nigdy ich nie zapominam.
P: Odwiedziłaś wiele miast nie tylko na Ukrainie, ale i
poza jej granicami. Jakie miasto przyciąga cię najbardziej?
D: Na
Ukrainie to chyba Charków, ponieważ tam występowałam w małej sali koncertowej,
która była podobna do amfiteatru, wtedy właśnie czułam się bardzo komfortowo.
Wiem, że to banalnie brzmi, ale podoba mi się, kiedy na moich koncertach panuje
przytulna, domowa atmosfera. Oczywiście, jeszcze bardziej mnie przyciąga
Europa, m.in. Rzeszów, nie mogłam się doczekać koncertu w tym mieście. Chcę tym
razem wrzucić monetę do rzeszowskiej fontanny, aby mieć pewność, że kiedyś
jeszcze tu wrócę.
P: Występując w Rzeszowie po raz pierwszy zaprezentowałaś
własną polską piosenkę. Publiczność
chce dowiedzieć się, kiedy będzie następna.
D: Bardzo
chcę napisać kolejny swój utwór po polsku, ale niestety nieznajomość języka bardzo
mnie hamuje. Dla mnie przede wszystkim ważne jest rozumienie tego, o czym
śpiewam. Chcę nauczyć się języka polskiego przynajmniej na poziomie
komunikatywnym, żebym mogła porozumiewać się z Polakami za pomocą swoich
piosenek. Myślę, że jeszcze wszystko przede mną.
P: Czego oczekujesz od dzisiejszego koncertu?
D: Mam
nadzieję, że wszystkim się spodoba.
Rozmawiały: Olha KOTSABA
Nelia YAKIVCHUK

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz